Chwila nieuwagi i czarno w garnku

Wiedziałem, że prędzej czy później mnie to spodka, ale nie w niedzielę!! A zaczeło się pewnej leniwej niedzieli gdzieś w kuchni kszątał się gościu….. może zacznę inaczej

W obecnych czasach gotowanie staje się na każdym kroku prostsze, ( zresztą nietylko gotowanie) a to za sprawą potężnego i powszechnego dostępu do wszystkiego, co potrzebne w tym zawodzie, i nie mam na myśli wyłącznie przepisów w Necie. W współczesnych czasach kucharzenie staje się na każdym kroku prostsze, a to za sprawą wielkiego i powszechnego dostępu do wszystkiego, co potrzebne w tym fachu, i nie mam na myśli tylko przepisów w Necie. Półki sklepowe uginają się od rozlicznego rodzaju sprzętu AGD, przypraw, tasaków, książek kulinarnych i pięknych garów ze stali nierdzewnej.

Każdemu z nas czasami zdarza się przypalić taki gar, lub raczej to, co w garnku. O ile jest to niegroźne przypalenie trwające krótko, to można wyrzucić przypaloną zawartość wlać wrzątku z płynem, odczekać kilkanaście minut i wypłukać szczotką z tworzywa. Zazwyczaj tego typu operacja się udaje i w najlepszym wypadku nie zostawają żadne ślady na spodzie garnka. Gorzej, jeśliby przypalimy strawę tak, że na dole garnka będzie gruba spalona powłoka, a w kuchni widoczność spadnie jak w gęstej mgle, co wtedy robić? Kuchnię można przewietrzyć a garnek szkoda wywalić.

Postaram się napisać, co w takiej sprawie najlepiej zdziałać.  Musimy przygotować: szpachelkę, wiertarkę z regulacją obrotów, dysk elastyczny na rzep, włókninę polerską ziarno 60, 120, 240, ściernicę trzpieniową z włókniny ziarno 60, 240 i ewentualnie włókninę stalową o numerze 2, 0 i  00.

 

 

Najistotniejsze to poczekać aż garnek wystygnie wówczas zalać niedużą miarą wody ( w żadnym wypadku nie wlewać wody do rozgrzanego garnka, bowiem można zniekształcić dno), dobrze jest go przenieść na balkon, aby nieprzyjemny zapach nie roznosił się po domu. Następnie małą szpachelką usunąć spalone części, tak, aby nie było większych kawałeczków przylegających do dołu garnka, to czasem trwa, ale dobrze jest uzbroić się w wytrwałość i sumiennie wyczyścić dno. Po tym etapie płuczemy gar i osuszamy go, wolno nieco podgrzać nad gazem, jednak bez pośpiechu. Montujemy na wiertarkę ( moja  Makita stara ale jara)  dysk z rzepem i montujemy do niego włókninę 60, obroty nastawiamy na plus minus 1000obr/min. I polerujecie lekko dociskając spód garnka. Powinno się baczyć, aby nie ocierać gumą o boki garnka. Po kilku kilkunastu minutach garnek, jego spód powinien już być w miarę prawidłowy, należy wówczas przetrzeć go suchą ścierką i sprawdzić czy nie pozostały gdzieś przebarwienia, gdyby tak to operację ponowić. Jeżeli spód będzie już czysty zmieniamy włókninę na 120, później 240 i powtarzamy za każdym razem operację, ale nieco krócej.  Po wyczyszczeniu dno powinien mieć satynową powierzchnię bez wyraźnych głębszych rys. Kolejny etap to polerowanie brzegów garnka i tu działamy analogicznie jak wcześniej. Najpierw zakładamy na maszynę ściernicę trzpieniową z włókniny o ziarnie 60 potem drobniejszą 120 lub 240. Po wyczyszczeniu boków gar powinien być jak nowy.

Jeśli ktokolwiek nie posiada wiertarki może to samo zdziałać ręcznie za pomocą włókniny stalowej grubość 2, 0, 00. Aczkolwiek w wypadku czyszczenia manualnego musimy liczyć się z tym, że spędzimy masę czasu i nigdy nie uzyskamy tak doskonałego rezultatu jak w przypadku polerowania mechanicznego.

Możliwość komentowania jest wyłączona.